Ten weekend był bardzo zajęty i bardzo fajny :)

- odpaliłyśmy z Dori pierwsze zajęcia w tym roku z astrologii i Tarota – to niesłychanie przyjemne, patrzeć, jak ludzie cieszą się z zajęć i z programu, jaki im przedstawiłyśmy :))) Kocham uczyć :)))

- zielone i fioletowe winogrona, tak jak na obrazku obok (dziewiątka monet),

- herbatka ze świeżego imbiru z cytryną :)

- przyjemnie popatrzeć na parę zaprzyjaźnionych Skorpionów, które się odnalazły parę lat temu i widać, że są ze sobą bardzo szczęśliwe :)))

- polało się wiele wybornego czerwonego wina, cała imprezka była niezła :)

- już się cieszę na myśl o pewnym wodnikowym przedsięwzięciu,

- chodziłam w czerwonych rajstopach :)

- dostałam bardzo miły list,

- włosy mi się świetnie układają :))

- dwa pręgowane koty zaprzyjaźnionej czarownicy namiętnie zasiedlały mój podołek, co w momencie, kiedy ma się okres, działa kojąco; kocia bioterapia jest najskuteczniejszą bioterapią, jaką znam :)

- dostanę 18 Tarota! Koleżanka kupiła go sobie kiedyś, ale wcale nie używała i nie zamierza. Podoba mi się ta talia, nawet zastanawiałam się, czy jej sobie nie kupić :) Popatrzcie na kartę Kochanków, jakie piękne kobiece biodra ma ta kobieta, a facet ma długie włosy i owłosiony tyłeczek :P Bardzo ładna, prosta talia, tutaj można obejrzeć ją całą.

- Miłka zrobiła fantastyczną sałatkę makaronową. Może sobie mieć li i jedynie Marsa w IV domu, a to i tak wystarczy, żeby robiła w kuchni fantastyczne rzeczy typu “coś z niczego”

- Dori ma laptopa :)

- Słońce pięknie świeciło, zwłaszcza w niedzielę w dzień :)

- nowy, wspaniały, Bardzo Tajemniczy Projekt,

- więcej nie pamiętam, kojarzę tylko, że tych przyjemności było więcej, tylko zapomniałam :)