You are currently browsing the category archive for the 'miejsca' category.
Głóg :))

Spacer :)
Miłe pogawędki w Herba Thei :)
Spacer :)
Nowa bateria łazienkowa zamontowana :) Ach, jak pięknie wygląda :) Lubię dopieszczać swoje mieszkanie :)
Spacer :)
Bardzo ładne niebo, dziś, pięknie widać cały gwiazdozbiór Oriona, nie tyko sam pas, łatwy do znalezienia, ale i Bellatrix, Betelgezę i Rigela.
Spacer, las sosnowy, Księżyc :)
Kiedy byłam mała, leciała w radiu piosenka Maryli Rodowicz:
Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku kamień zielony, patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…
Zastanawiałam się wtedy, jak to możliwe, żeby kamienie były zielone. Kamienie były szare, brązowe, czasem różowe, ale nie zielone! Nie miałąm pojęcia, że istnieją kamienie szlachetne i półszlachetne i wydawało mi się, że taki zielony kamień musi być niesłychanie magiczny :)
Dziś stałam na peronie, czekając na pociąg, i patrząc na dworcowe światła, rozjaśniające noc, obracałam w ręku agat mszysty. Zielony :) Poza tym w kieszeni był turkus i nefryt :) Ileż jest tych zielonych kamieni, które teraz znam, używam i mam :)
Ach, jakie to miłe, kiedy magiczne marzenie z dzieciństwa staje się rzeczywistością w dorosłym życiu :)
Las :)
Niebo w czterech kolorach; zapamiętać: na górze niebieski, potem srebrnoszary, potem złoty, a na dole, nad ziemią, różowy :)
Widok świateł odbijających się w wodzie :)
Pas Oriona, doskonale widoczny + pełnia :)
Spacer nad wodą, Księżyc odbijający się w wodzie :)
- Księżyc widoczny w dzień, III kwadra :)
- południowoafrykańskie słodkie wino
- okazuje się, że mój Kocur lubi pić mleko :)
- spacer :)
- mam film ze swoim programem w TV :)
- płytki z fotami i filmami dla przyjaciół :)
- czerwone rajstopy,
- Organza wreszcie ładnie pachnie – to zimowy zapach :)
- Bardzo fajne pokazy sztuk walk na festiwalu sportow walki na Torwarze – podobaly mi się zwłaszcza pokazy szkoły Nama, Klanu, a także Capoeira, Viet Vo Dao i oczywiście taniec z ogniem :))) Lukasz fajnie wyszedł, jego szkoła jest naprawdę dobra :)
- kakao
- Englishman in New York Stinga
- Big Lebowski i Jezabel na dobranoc :P
Audycja “Inny świat”, w której byłam dziś gościem w radiu Kampus. Lubię radio :)
Miła azjatycka dziewczyna pracująca w Que Huong, czyli wietnamskiej knajpie.
Tofu z warzywami ma ostro na obiad.
Widok z okna przy obiedzie, samochody jeżdżące w kółko i w kółko na rondzie przy placu Zbawiciela.
Właśnie się zorientowałam, że Dominik Bretodeau z Amelii (ten od pudełka ze skarbami z dzieciństwa) mieszka na ulicy Mouffetard, a tam właśnie mieszka czarownica w “Opowieściach z ulicy Broca Pierrego Gripari. Miejsce magiczne, chcę tam pojechać :)
Marta Wierzbińska pisze tak o ulicy Mouffetard w Gazecie:
“Rue Mouffetard uszła z życiem podczas XIX-wiecznej przebudowy wzgórza. Warto ją odnaleźć, by wśród rustykalnych murów, mansardowych dachów i barwnych markiz rozejrzeć się za reliktami historii, wmieszać się w radosny zamęt targu, przysiąść w starych szynkach.
Ulica jest pozostałością po średniowiecznym miasteczku Saint Médard. Już w państwie gallo-romańskim była ważnym traktem wiodącym z Italii. Nazwa Mouffetard pochodzi od słowa “moffettes” – odory, szkodliwe wyziewy (wydobywały się z płynącej tędy rzeczki Bievre). Dzisiaj ulicę spowijają aromaty kwiatów, kawy i wypieków. Paryżanie, którzy mają skłonność do skracania długich nazw, mówią na nią La Mouffe. Swój bieg zaczyna od placyku Contrescarpe. Stała tu dawniej brama miejska Bourdelles, część średniowiecznych obmurowań Filipa Augusta (zachowany fragment murów zobaczymy opodal przy rue Clovis). Dzisiaj placyk jest ulubionym miejscem spotkań studentów obsiadających fontannę, posthippisów, rozmaitych indywiduów, cudzoziemców, a także kloszardów polegujących pod kocem z flaszką wina. Młodzież śpiewa, gra na gitarach – miejsce samo do tego nastraja. Pod nr. 1 znajdziemy zabytkowy szyld nieistniejącego już szynku La Pomme de Pin (Szyszka), który od zamierzchłych czasów związany był z literaturą. Bywał tam największy poeta średniowiecza Villon, zachwalał go Rabelais, autor “Gargantui i Pantagruela”. W tym lokalu zawiązała się w XVI w. poetycka grupa Plejada skupiona wokół Ronsarda zwanego księciem poezji renesansowej. Lubili w nim siadywać Molier, La Fontaine, Racine. Dzisiaj jest tam cukiernia. Zwyczaj umieszczania nad szynkami szyldu z szyszką był powszechny i nawiązywał do żywicy, którą uszczelniano baryłki z winem. Nad restauracją Au Joyeu Negre (Pod Wesołym Murzynem) wisi malowidło z czarnym służącym usługującym damie.
Ciekawostką ulicy Mouffetard są zabytkowe godła (l’enseigne) w formie kolorowych płaskorzeźb, po których rozpoznawano domy, zanim w 1805 r. wprowadzono numerację. Pod nr. 122 odnajdziemy godło Au Bonne Source (U Dobrego Źródła) z dwiema postaciami przy studni. Wiele ich znikło z ulicy, np. Trzy Pchły, Drzewo Życia, Złota Pięść i Srebrna Dłoń. Ale też powstają współczesne, nawiązujące do tradycji, np. posążek złotego byka na fasadzie rzeźnika pod nr. 6.
Ulica schodzi w dół. Gdy spojrzymy z góry na targ, kolorowe plamy markiz, straganów, wiader z kwiatami, wyglądają jak wielka malarska paleta. Sprzedawcy głośno zachwalają swój towar, przekrzykując się wzajemnie wśród girland kiełbasek, stosów owoców morza, specjałów orientalnych i mnóstwa warzyw. Znajdziemy tu stylowy sklepik z oliwą i oliwkami o wystroju śródziemnomorskim, inny z francuskimi pasztetami, jak również wiele butików z orientalnymi ubraniami w pięknych kolorach. Na Mouffetard często można napotkać orkiestry uliczne, a nawet trupy teatralne. Prócz kafejek, naleśnikarni i pizzerii zachowały się tu bistra i restauracje w stylu Vieux Paris. Pod nr. 69 drzwi z koronkowymi firaneczkami prowadzą do szynku Au Vieux Chene, w którym salę z kamienia i drewna przystrajają stare afisze i historyczne zdjęcia ulicy. Szeroki kontuar bistra Le Mouff Bartabac zdobią stare miedziane naczynia i fajanse.”
- dwie imprezy pod rząd w weekend,
- straszliwie tajny projekt, przynajmniej przez najbliższy miesiąc :P
- dwie przemiłe pogawędki w Herbathei :)
- prezenty: 2 kamienie z Islandii. Są czarne i są lawą :) Bardzo ciepła energia :) Dzięki Heklo :)
- złoty woreczek :)
- Tarot Morgan-Greer + książka do niego :)))
- czekolada :)
- Kolor Magii – 87-letni Cohen Barbarzyńca jest niezły w wersji filmowej ;)
- rozmowa z bratem i prezent dla niego – miał urodziny :)
- pewne dziękuję :)
- są zgłoszenia na kurs astrologii i Tarota, jakie zaczynamy prowadzić od połowy listopada,
- spotkanie w autobusie, a raczej już poza autobusem :)))
- mrumrumru Kocura :)

Najnowsze komentarze