You are currently browsing the category archive for the 'pamięć' category.
Kiedy byłam mała, leciała w radiu piosenka Maryli Rodowicz:
Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku kamień zielony, patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…
Zastanawiałam się wtedy, jak to możliwe, żeby kamienie były zielone. Kamienie były szare, brązowe, czasem różowe, ale nie zielone! Nie miałąm pojęcia, że istnieją kamienie szlachetne i półszlachetne i wydawało mi się, że taki zielony kamień musi być niesłychanie magiczny :)
Dziś stałam na peronie, czekając na pociąg, i patrząc na dworcowe światła, rozjaśniające noc, obracałam w ręku agat mszysty. Zielony :) Poza tym w kieszeni był turkus i nefryt :) Ileż jest tych zielonych kamieni, które teraz znam, używam i mam :)
Ach, jakie to miłe, kiedy magiczne marzenie z dzieciństwa staje się rzeczywistością w dorosłym życiu :)
Wieczór z przyjaciółmi jako całość :)))
- Księżyc widoczny w dzień, III kwadra :)
- południowoafrykańskie słodkie wino
- okazuje się, że mój Kocur lubi pić mleko :)
- spacer :)
- mam film ze swoim programem w TV :)
- płytki z fotami i filmami dla przyjaciół :)
- czerwone rajstopy,
- Organza wreszcie ładnie pachnie – to zimowy zapach :)
- Bardzo fajne pokazy sztuk walk na festiwalu sportow walki na Torwarze – podobaly mi się zwłaszcza pokazy szkoły Nama, Klanu, a także Capoeira, Viet Vo Dao i oczywiście taniec z ogniem :))) Lukasz fajnie wyszedł, jego szkoła jest naprawdę dobra :)
- kakao
- Englishman in New York Stinga
- Big Lebowski i Jezabel na dobranoc :P
Miałam przerwę w realizacji tego – w międzyczasie wiele się wydarzyło, rzeczy trudnych, jak i przyjemnych. Najtrudniejsze jest to, że moja kochana Kicia nie żyje – zagryzł ją pies :(((
Przyjemności nie sprawiają, że znikają sprawy trudne, ale pomagają żyć.
W ciągu ostatnich trzech dni wypiłam wiele wina i innych alkoholi w związku z tym. Ze względu na znaczną utratę elektrolitów w ramach naprawy własnego zdrowia i przywrócenia równowagi forsforanowo-potasowej wypiłam dziś litr Coca-coli i zjadłam masę pomidorów :P To jest zanotowana przyjemność w tej notce, a nie śmierć mojej Lilianny.
Może to nie brzmi to najlepiej, ale mam prawo się sczochrać w żałobie, jak każdy.
To dobra piosenka na tą okazję:
Gwiazdy są dziś bardzo dobrze widoczne, nad głową o tej godzinie gwiazdozbiór Kasjopei, który bardzo lubię :)

Kasjopeja, zdjęcie NASA
A tu baśń, którą bardzo lubię, Kasjopeja jest w niej żółwicą :)
Uaa, i jeszcze leci mi teraz w Winampie ta piosenka Lennona:
Cud, miód i orzeszki ;)
Ogromna torba z pysznościami, przytaszczona wczoraj przez Dori :)))
Przeczytanie ponownie swojego pierwszego opublikowanego w gazecie tekstu (1999 rok, 9 lat temu!). Ooo, jaka byłam wtedy młoda :) Styl mi sie poprawił, ale fajne jest to, że ten tekst nadal jest dobry :)
Podziękowania za udany warsztat – na razie spłynęło 9 pisemnych (lepiej czytać od dołu do góry, na górze jest opis warsztatu, na dole podziękowania) na dwadzieścia kilka osób, które przyszły :) To bardzo dużo :)
And so is love. Przejmujące, kiedy Kate przechodzi o takiego zwykłego śpiewania do falsetu (?), wyśpiewując stan swojej duszy. Ciarki chodzą po plecach.
Ten utwór to fragment filmu “”The Line, The Cross & The Curve”, całość jest bardzo dobra, kilka momentów wręcz doskonałych, sporo magii. Całość do znalezienia na Youtubie.
Bardzo podobny klimat jest w Krakowie Myslovitza – Artur Rojek bardzo podobnie podkreśla głosem nastrój emocjonalny:
Kraków jeszcze nigdy tak, jak dziś,
nie miał w sobie takiej siły i
może to ten deszcz, może przez tę mgłę,
może to mój nastrój
ale w każdej twarzy ciągle WIDZĘ CIĘ
Wśród turystów Rynek tonie znów,
ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz…
Na Gołębiej twój płaszcz zaczepił mnie
w wystawowym oknie,w autobusie , w tłumie gdzieś…
Widzę cię – tak, wiem
nie zrobię więcej zdjęć – tak, wiem
nie będę prosił, lecz… – tak, wiem
to przecież żaden grzech – tak wiem…
Telefon od przyjaciółki :)
Muzyka z “Robin Hooda” grupy Clannad. To dzięki temu filmowi zakochałam się jako dziecko w kulturze i muzyce celtyckiej – i tak mi zostało.
Ha! Na tym teledysku widać, że Mały John, kiedy walczy z Robinem na kije, ma torques na szyi :)))
Patrzeć na zdjęcie osoby, którą się kocha :)

Najnowsze komentarze