You are currently browsing the tag archive for the 'film' tag.

Holiday. Doskonałe kino :)

Jedna z postaci w “George and the Dragon” :))) Sam film poprawny, bez fajerwerków, ale da się oglądać :P

- Księżyc widoczny w dzień, III kwadra :)
- południowoafrykańskie słodkie wino
- okazuje się, że mój Kocur lubi pić mleko :)
- spacer :)
- mam film ze swoim programem w TV :)
- płytki z fotami i filmami dla przyjaciół :)
- czerwone rajstopy,
- Organza wreszcie ładnie pachnie – to zimowy zapach :)
- Bardzo fajne pokazy sztuk walk na festiwalu sportow walki na Torwarze – podobaly mi się zwłaszcza pokazy szkoły Nama, Klanu, a także Capoeira, Viet Vo Dao i oczywiście taniec z ogniem :))) Lukasz fajnie wyszedł, jego szkoła jest naprawdę dobra :)
- kakao
- Englishman in New York Stinga
- Big Lebowski i Jezabel na dobranoc :P

Po bardzo stresującym dniu oblewanie farta, ogromna ilość piwa jak na moją głowę (3 redsy) + Constantine na dobranoc :) Aaa, i sałatka jarzynowa cudzej produkcji, z oliwkami :)))

Redsy + ciasteczka z rodzynkami +Zatańcz ze mną + dobre towarzystwo :)

Bardzo dobry film, niesztampowe rozwiązania i Gotan Project w ścieżce dźwiękowej na dokładkę :)

5 Element :) To świetny film, mogę go oglądać i 2 razy pod rząd. Scena, kiedy Leeloo wpada do taksówki Corbena, jest klasycznym początkiem romantycznej znajomości damsko-męskiej ;) Ona opowiada coś ważnego, a on nic nie rozumie poza “BUM”, ale jest absolutnie zachwycony :P Dla panów istotną wskazówką jest to, że wprawdzoe Leeloo rozwala mu samochód w drobny mak :PPP, ale za to ileż on w generalnym rozliczeniu zyskuje dzięki tej znajomości :)*(:

Scena, kiedy Cień rozmawia z Zorgiem, aż temu wypływa krew z trzeciego oka – kapitalna.

Scena, kiedy Corben “negocjuje” z szefem Mangalorów w punkcie dowodzenia luksusowego hotelu kosmicznego :P :P :P :D

W ogóle wszystkie strzelanki są takie, jak trzeba :DDD

Wspaniały pomysł z żywiołami.

To jeden z nielicznych filmów, gdzie tzw. obcy, czyli inne rasy kosmiczne nie są tylko dobre albo tylko złe, są takie i takie.

Protect Life, ten kawałek mnie rozkłada na części pierwsze i składa z powrotem :)

Cały film jest boski, piękny przekaz :)

Właśnie się zorientowałam, że Dominik Bretodeau z Amelii (ten od pudełka ze skarbami z dzieciństwa) mieszka na ulicy Mouffetard, a tam właśnie mieszka czarownica w “Opowieściach z ulicy Broca Pierrego Gripari. Miejsce magiczne, chcę tam pojechać :)

Marta Wierzbińska pisze tak o ulicy Mouffetard w Gazecie:

Rue Mouffetard uszła z życiem podczas XIX-wiecznej przebudowy wzgórza. Warto ją odnaleźć, by wśród rustykalnych murów, mansardowych dachów i barwnych markiz rozejrzeć się za reliktami historii, wmieszać się w radosny zamęt targu, przysiąść w starych szynkach.

Ulica jest pozostałością po średniowiecznym miasteczku Saint Médard. Już w państwie gallo-romańskim była ważnym traktem wiodącym z Italii. Nazwa Mouffetard pochodzi od słowa “moffettes” – odory, szkodliwe wyziewy (wydobywały się z płynącej tędy rzeczki Bievre). Dzisiaj ulicę spowijają aromaty kwiatów, kawy i wypieków. Paryżanie, którzy mają skłonność do skracania długich nazw, mówią na nią La Mouffe. Swój bieg zaczyna od placyku Contrescarpe. Stała tu dawniej brama miejska Bourdelles, część średniowiecznych obmurowań Filipa Augusta (zachowany fragment murów zobaczymy opodal przy rue Clovis). Dzisiaj placyk jest ulubionym miejscem spotkań studentów obsiadających fontannę, posthippisów, rozmaitych indywiduów, cudzoziemców, a także kloszardów polegujących pod kocem z flaszką wina. Młodzież śpiewa, gra na gitarach – miejsce samo do tego nastraja. Pod nr. 1 znajdziemy zabytkowy szyld nieistniejącego już szynku La Pomme de Pin (Szyszka), który od zamierzchłych czasów związany był z literaturą. Bywał tam największy poeta średniowiecza Villon, zachwalał go Rabelais, autor “Gargantui i Pantagruela”. W tym lokalu zawiązała się w XVI w. poetycka grupa Plejada skupiona wokół Ronsarda zwanego księciem poezji renesansowej. Lubili w nim siadywać Molier, La Fontaine, Racine. Dzisiaj jest tam cukiernia. Zwyczaj umieszczania nad szynkami szyldu z szyszką był powszechny i nawiązywał do żywicy, którą uszczelniano baryłki z winem. Nad restauracją Au Joyeu Negre (Pod Wesołym Murzynem) wisi malowidło z czarnym służącym usługującym damie.

Ciekawostką ulicy Mouffetard są zabytkowe godła (l’enseigne) w formie kolorowych płaskorzeźb, po których rozpoznawano domy, zanim w 1805 r. wprowadzono numerację. Pod nr. 122 odnajdziemy godło Au Bonne Source (U Dobrego Źródła) z dwiema postaciami przy studni. Wiele ich znikło z ulicy, np. Trzy Pchły, Drzewo Życia, Złota Pięść i Srebrna Dłoń. Ale też powstają współczesne, nawiązujące do tradycji, np. posążek złotego byka na fasadzie rzeźnika pod nr. 6.

Ulica schodzi w dół. Gdy spojrzymy z góry na targ, kolorowe plamy markiz, straganów, wiader z kwiatami, wyglądają jak wielka malarska paleta. Sprzedawcy głośno zachwalają swój towar, przekrzykując się wzajemnie wśród girland kiełbasek, stosów owoców morza, specjałów orientalnych i mnóstwa warzyw. Znajdziemy tu stylowy sklepik z oliwą i oliwkami o wystroju śródziemnomorskim, inny z francuskimi pasztetami, jak również wiele butików z orientalnymi ubraniami w pięknych kolorach. Na Mouffetard często można napotkać orkiestry uliczne, a nawet trupy teatralne. Prócz kafejek, naleśnikarni i pizzerii zachowały się tu bistra i restauracje w stylu Vieux Paris. Pod nr. 69 drzwi z koronkowymi firaneczkami prowadzą do szynku Au Vieux Chene, w którym salę z kamienia i drewna przystrajają stare afisze i historyczne zdjęcia ulicy. Szeroki kontuar bistra Le Mouff Bartabac zdobią stare miedziane naczynia i fajanse.”

Nieustraszeni bracia Grimm, spaghetti, kakao :)) Stardust jest zdecydowanie lepszy w tym gatunku, ale to też się miło oglądało.

Miłe towarzystwo, dobre wytrawne wino z Afryki Południowej, romantyczny film, spacer :)

Scena, w której hrabia Godfyd w filmie Goście, Goście wylewa do wanny litr Chanel nr 5 :DDD

Zielona Mila. Obejrzałam ten film wczoraj po raz pierwszy. Bardzo smutny i bardzo piękny.

- lody waniliowe w czekoladzie

- basen – dziś na Księżycu w Byku wszyscy wpadli na to, że nie chcą wyglądać jak Kung Fu Panda, więc było sporo ludzi, ale za to jak to wtedy, gdy Księżyc jest w ziemskim znaku, woda była aksamitna :)))

- Księżyc w pełni we mgle :)))

- gałęzie klonu na tle Księżyca :)

- Dom Latajacych Sztyletów + kakao na dobranoc :P

Mamma Mia! Jak zwykle na takich filmach, płakałam w smutnych momentach :) Smutnych nie dlatego, że krew się leje, tylko dlatego, że rozdzierają serce. Krew lejąca się strumieniami potrafi być atutem niektórych filmów :P Tutaj tego nie uświadczycie, jest za to wspaniałą rola Meryl Streep, która z wiekiem, jak dobre wino, nabiera coraz większej klasy. Ciekawe, jak ma usadzonego w horoskopie Saturna, wygląda na to, że dobrze, bo pięknieje z wiekiem :)

Kung Fu Panda :) Oglądam ten film już trzeci raz i jestem wielką fanką żółwia – to prawdziwy mistrz Tao :))) Cały film jest boski :)))

Gdzie jest Nemo. I rybka zwana Dori, która dzwoni, kiedy ekranowa niebieska Dori śpiewa just keep swimming, just keep swimming…

Okazuje się, że do tego filmu skomponował muzykę także Thomas Newman. Jest genialny :)

Należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni, przeczytać dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz i - jeśli to możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów. - Johann Wolfgang Goethe

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« wrz    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30