You are currently browsing the tag archive for the 'kicia' tag.
Frózia czy też Fruzia, jeszcze nie zdecydowałam, jak pisze się jej imię :) Szara, pręgowana, z wielkimi zielonymi oczyma :)
Miałam przerwę w realizacji tego – w międzyczasie wiele się wydarzyło, rzeczy trudnych, jak i przyjemnych. Najtrudniejsze jest to, że moja kochana Kicia nie żyje – zagryzł ją pies :(((
Przyjemności nie sprawiają, że znikają sprawy trudne, ale pomagają żyć.
W ciągu ostatnich trzech dni wypiłam wiele wina i innych alkoholi w związku z tym. Ze względu na znaczną utratę elektrolitów w ramach naprawy własnego zdrowia i przywrócenia równowagi forsforanowo-potasowej wypiłam dziś litr Coca-coli i zjadłam masę pomidorów :P To jest zanotowana przyjemność w tej notce, a nie śmierć mojej Lilianny.
Może to nie brzmi to najlepiej, ale mam prawo się sczochrać w żałobie, jak każdy.
To dobra piosenka na tą okazję:
I znów kicia siedzi mi na kolanach, jak to wieczorem, mru :)
Kicia na kolanach :)
Kicia, która zaczęła polować na sukienkę ślubną, którą przyniosła do mnie przyjaciółka :))
Uwielbiam małe kotki, są równie słodkie jak ludzkie dzieci :) Można na nie patrzeć i bawić się z nimi z godzinami. I głaskać :)) Mała ma na imię Frotka, śliczny lekko spłaszczony nosek po mamie i ciekawe pręgi po tacie. Tutaj jest jej horoskop. A jak mała pięknie mruczy, zwłaszcza kiedy dopadnie pierś swojej rasowej mamy :)) Gdyby nie to, że mam dwa bardzo dorosłe koty, które biją się między sobą i są zazdrosne, to natychmiast bym ją wzięła :))
Kicia, która siedzi mi na kolanie i mruczy, kiedy medytuję. Mru mru mru :)
Lilianna leży zwinięta w kłębek na kolanach, wtulona w czerwoną chustę, którą dostałam od Klary. Mruu :)


Najnowsze komentarze