You are currently browsing the tag archive for the 'magia' tag.
Głóg :))

Piękna historia z rolkami i mapą Stanów Zjednoczonych :))) Totalna magia :)))
Właśnie się zorientowałam, że Dominik Bretodeau z Amelii (ten od pudełka ze skarbami z dzieciństwa) mieszka na ulicy Mouffetard, a tam właśnie mieszka czarownica w “Opowieściach z ulicy Broca Pierrego Gripari. Miejsce magiczne, chcę tam pojechać :)
Marta Wierzbińska pisze tak o ulicy Mouffetard w Gazecie:
“Rue Mouffetard uszła z życiem podczas XIX-wiecznej przebudowy wzgórza. Warto ją odnaleźć, by wśród rustykalnych murów, mansardowych dachów i barwnych markiz rozejrzeć się za reliktami historii, wmieszać się w radosny zamęt targu, przysiąść w starych szynkach.
Ulica jest pozostałością po średniowiecznym miasteczku Saint Médard. Już w państwie gallo-romańskim była ważnym traktem wiodącym z Italii. Nazwa Mouffetard pochodzi od słowa “moffettes” – odory, szkodliwe wyziewy (wydobywały się z płynącej tędy rzeczki Bievre). Dzisiaj ulicę spowijają aromaty kwiatów, kawy i wypieków. Paryżanie, którzy mają skłonność do skracania długich nazw, mówią na nią La Mouffe. Swój bieg zaczyna od placyku Contrescarpe. Stała tu dawniej brama miejska Bourdelles, część średniowiecznych obmurowań Filipa Augusta (zachowany fragment murów zobaczymy opodal przy rue Clovis). Dzisiaj placyk jest ulubionym miejscem spotkań studentów obsiadających fontannę, posthippisów, rozmaitych indywiduów, cudzoziemców, a także kloszardów polegujących pod kocem z flaszką wina. Młodzież śpiewa, gra na gitarach – miejsce samo do tego nastraja. Pod nr. 1 znajdziemy zabytkowy szyld nieistniejącego już szynku La Pomme de Pin (Szyszka), który od zamierzchłych czasów związany był z literaturą. Bywał tam największy poeta średniowiecza Villon, zachwalał go Rabelais, autor “Gargantui i Pantagruela”. W tym lokalu zawiązała się w XVI w. poetycka grupa Plejada skupiona wokół Ronsarda zwanego księciem poezji renesansowej. Lubili w nim siadywać Molier, La Fontaine, Racine. Dzisiaj jest tam cukiernia. Zwyczaj umieszczania nad szynkami szyldu z szyszką był powszechny i nawiązywał do żywicy, którą uszczelniano baryłki z winem. Nad restauracją Au Joyeu Negre (Pod Wesołym Murzynem) wisi malowidło z czarnym służącym usługującym damie.
Ciekawostką ulicy Mouffetard są zabytkowe godła (l’enseigne) w formie kolorowych płaskorzeźb, po których rozpoznawano domy, zanim w 1805 r. wprowadzono numerację. Pod nr. 122 odnajdziemy godło Au Bonne Source (U Dobrego Źródła) z dwiema postaciami przy studni. Wiele ich znikło z ulicy, np. Trzy Pchły, Drzewo Życia, Złota Pięść i Srebrna Dłoń. Ale też powstają współczesne, nawiązujące do tradycji, np. posążek złotego byka na fasadzie rzeźnika pod nr. 6.
Ulica schodzi w dół. Gdy spojrzymy z góry na targ, kolorowe plamy markiz, straganów, wiader z kwiatami, wyglądają jak wielka malarska paleta. Sprzedawcy głośno zachwalają swój towar, przekrzykując się wzajemnie wśród girland kiełbasek, stosów owoców morza, specjałów orientalnych i mnóstwa warzyw. Znajdziemy tu stylowy sklepik z oliwą i oliwkami o wystroju śródziemnomorskim, inny z francuskimi pasztetami, jak również wiele butików z orientalnymi ubraniami w pięknych kolorach. Na Mouffetard często można napotkać orkiestry uliczne, a nawet trupy teatralne. Prócz kafejek, naleśnikarni i pizzerii zachowały się tu bistra i restauracje w stylu Vieux Paris. Pod nr. 69 drzwi z koronkowymi firaneczkami prowadzą do szynku Au Vieux Chene, w którym salę z kamienia i drewna przystrajają stare afisze i historyczne zdjęcia ulicy. Szeroki kontuar bistra Le Mouff Bartabac zdobią stare miedziane naczynia i fajanse.”
Iluzjonista. Wspaniała baśń dla dorosłych :) Doskonały scenariusz, piękne zdjęcia, wysmakowane wnętrza i ciekawa scena miłosna. Jessica Biel ma bardzo ładne usta, pewnie płeć męska odpada, jak Jessica się uśmiecha :) To drugi film z Edwardem Nortonem, jaki oglądam po Fight Clubie – i to bardzo ciekawy aktor. Brat polecił mi 24 godziny z Nortonem, pewnie po niego sięgnę niedługo :)
Dla mnie to film do wielokrotnego oglądania :)
Magiczne, prześliczne kolczyki :)))
Tęcza. Uncle George Naope. Magia w czystej postaci :)
E ō mai `oe i kou inoa e ku`u lei hiwahiwa
Kīnoihi lei anuenue wili `ia me ka `ōpua
:)
Piękny, magiczny symbol, jaki powiesiłam dziś nad drzwiami :)
Lily i jej mądre rady :)
Kupiłam sobie dziś jeszcze piękne, wyrzeźbione w drewnie Om. To rozpusta, ale tak kocham urządzać swój dom :)) Już wiem, gdzie będzie wisieć :)
Przepięknie barwiona, drewniana mandala jest już u mnie w domu :) To płaskorzeźba, fantastyczna w dotyku :)
Udana sesja astrologiczna :) Ach, jak ja lubię swoją pracę :) I lubię, kiedy ludzie mówią, ze nie spodziewali się, że tyle usłyszą :)
Podziękowania za udany warsztat – na razie spłynęło 9 pisemnych (lepiej czytać od dołu do góry, na górze jest opis warsztatu, na dole podziękowania) na dwadzieścia kilka osób, które przyszły :) To bardzo dużo :)
Chwalenie się własnoręcznie namalowanymi obrazkami :) Ach, to takie przyjemne, pławić się w zadowoleniu, że to co człowiek robi się podoba :)
Ashes and snow. Wczoraj przyszło pocztą od Kamila. Piękne, wzruszające, dotykające duszy.
Wyklejanie mapy marzeń :)
Znalazłam dziś 5 zł :) Znajdowane sumy rosną :)


Najnowsze komentarze