You are currently browsing the tag archive for the 'przyjemność' tag.

Mam ostatnio tyle atrakcji, że czasu na spisywanie tego nie starcza :P

To bardzo miłe, uświadomić sobie, że człowiek spisuje może 1/3 tego dobrego, co mu się przydarza :)

Książeczki… Znów byłam w księgarni :P Chyba w tym życiu nigdy nie osiągnę pułapu wydawania takiej kasy na ciuchy czy kosmetyki, co na książki :))) Jestem bardzo zadowolona zwłaszcza z jednej dotyczącej medycyny naturalnej, napisanej przez benedyktynów, a także z kolejnych 2 kryminałów Earla Stanleya Gardnera. Dzisiejszy wieczór, po lataniu cały dzień po mieście, polegał na piciu gorzkiej herbaty, jedzeniu różnych dobrych rzeczy, masowaniu rozbitej w autobusie kostki (mam siniaka wielkiego jak dłoń) i lekturze tych dwóch kryminałów :))) O 20.00 skończyłam czytać “Sprawę zielonookiej siostry”, poszłam zaniosłam ją mojemu skorpionicznemu ojcu, który też lubi kryminały, i zabrałam się za “Sprawę blondynki z podbitym okiem”. Już wszystko wiem :P

Ten weekend był bardzo zajęty i bardzo fajny :)

- odpaliłyśmy z Dori pierwsze zajęcia w tym roku z astrologii i Tarota – to niesłychanie przyjemne, patrzeć, jak ludzie cieszą się z zajęć i z programu, jaki im przedstawiłyśmy :))) Kocham uczyć :)))

- zielone i fioletowe winogrona, tak jak na obrazku obok (dziewiątka monet),

- herbatka ze świeżego imbiru z cytryną :)

- przyjemnie popatrzeć na parę zaprzyjaźnionych Skorpionów, które się odnalazły parę lat temu i widać, że są ze sobą bardzo szczęśliwe :)))

- polało się wiele wybornego czerwonego wina, cała imprezka była niezła :)

- już się cieszę na myśl o pewnym wodnikowym przedsięwzięciu,

- chodziłam w czerwonych rajstopach :)

- dostałam bardzo miły list,

- włosy mi się świetnie układają :))

- dwa pręgowane koty zaprzyjaźnionej czarownicy namiętnie zasiedlały mój podołek, co w momencie, kiedy ma się okres, działa kojąco; kocia bioterapia jest najskuteczniejszą bioterapią, jaką znam :)

- dostanę 18 Tarota! Koleżanka kupiła go sobie kiedyś, ale wcale nie używała i nie zamierza. Podoba mi się ta talia, nawet zastanawiałam się, czy jej sobie nie kupić :) Popatrzcie na kartę Kochanków, jakie piękne kobiece biodra ma ta kobieta, a facet ma długie włosy i owłosiony tyłeczek :P Bardzo ładna, prosta talia, tutaj można obejrzeć ją całą.

- Miłka zrobiła fantastyczną sałatkę makaronową. Może sobie mieć li i jedynie Marsa w IV domu, a to i tak wystarczy, żeby robiła w kuchni fantastyczne rzeczy typu “coś z niczego”

- Dori ma laptopa :)

- Słońce pięknie świeciło, zwłaszcza w niedzielę w dzień :)

- nowy, wspaniały, Bardzo Tajemniczy Projekt,

- więcej nie pamiętam, kojarzę tylko, że tych przyjemności było więcej, tylko zapomniałam :)

Dziś był dzień książek, zdecydowanie :) Nie dość, że przyszła paczka z Podaja z 3 pozycjami, nie dość, że znów wyczesałam z wystawki bibliotecznej 20 pozycji, z czego jest 9 dla mnie, 3 dla Dori, a reszta pójdzie na Allegro i Podaja, to jeszcze Dori właśnie, synchronicznie przyniosła mi 3 książki w prezencie :))) Szaleństwoi potop literek :))) Mam taką refleksję – kiedy ja to wszystko przeczytam? Chyba czas, żebym zażyczyła sobie potopu innych rzeczy, takich bardziej praktycznych, żeby wreszcie np. skończyć remont kuchni :)

Zrobiłam listę prezentów – urodzinowych i gwiazdkowych – i już zaczynam je kompletować. Mam sporo zaprzyjaźnionych Wag i Skorpionów, więc trzeba się stosownie zaopatrzyć :) Poza tym kupowanie i robienie prezentów na Gwiazdkę już od teraz ma taki plus, że jest bardzo przyjemne i zamiast kupować na wariata byle co człowiek może się delektować przyjemnością wyboru stosownego zestawu prezentów dla każdej bliskiej mu osoby :)))

Czytanie głupiego kryminału jest bardzo przyjemne, zwłaszcza, jak ma się dziwną infekcję wirusową i jakoś brak siły na inne czynności :)))

Gwiazdy na niebie :) Wyraźnie je dzisiaj widać :)

Od wczoraj podajanie pobrali ode mnie aż trzy książki, co oznacza, że za jakiś tydzień, jak przesyłki do nich dojdą, ja będę mogła pobrać 4 książeczki :)))

Basen po trzykroć wodny :) Mądrzejszy od Hermesa Trismegistosa, bo karmi nie Merkurego, który świetnie radzi sobie w każdych okolicznościach, lecz stawiający wszystko pod znakiem zapytania Księżyc – człowiek wychodzi z wody zmęczony, zadowolony, z oczyszczonym ciałem emocjonalnym :)

Muzyka z “Robin Hooda” grupy Clannad. To dzięki temu filmowi zakochałam się jako dziecko w kulturze i muzyce celtyckiej – i tak mi zostało.

Ha! Na tym teledysku widać, że Mały John, kiedy walczy z Robinem na kije, ma torques na szyi :)))

Słuchać muzyki Thomasa Newmana ze “Skazanych na Shawshank”. Piękny film, jeden z najlepszych, jakie widziałam. Podobna w wymowie jest”Osada”, tyle że w “Osadzie” odpowiedzią na Czarne Żelazne Więzienie jest miłość, w “Skazanych na Shawshank” – przyjaźń. Nie rozwiązaniem, lecz odpowiedzią. Obie te odpowiedzi są prawdziwe, jedna i druga dotyczy związków istot, które chcą ze sobą być w taki czy inny sposób :)

Patrzeć na zdjęcie osoby, którą się kocha :)

Wracać ze sklepu we mgle z półmetrowym makaronem pod pachą, gryząc czekoladowe ciasteczko :)

Dobry sen.

Czytać wesołą książkę i śmiać się :) :)

Słyszeć, jak ktoś sie śmieje, kiedy czyta (zwłaszcza kiedy się przepada za tą osobą :)).

Jest taka piosenka Myslovitza, którą uwielbiam, i właśnie leci :)

Pójdziemy ze sobą powoli obok,
do końca wszystkiego,
żeby zacząć na nowo.
W deszczu maleńkich żółtych kwiatów,
w spokoju przy sobie, nie czując czasu.

Lilianna leży zwinięta w kłębek na kolanach, wtulona w czerwoną chustę, którą dostałam od Klary. Mruu :)

Piję herbatę z ręcznie pokruszonym cynamonem. To pomaga – ból głowy przechodzi.

Słucham “Paikeas Whale” Lisy Gerrard i cieszę się, że przestaje mnie boleć głowa.

Należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni, przeczytać dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz i - jeśli to możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów. - Johann Wolfgang Goethe

 

grudzień 2009
P W Ś C P S N
« wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031